Znamy pierwszych wykonawców, którzy wystąpią na festiwalu Inne Brzmienia 2017

paf
Juno Reactor
Juno Reactor mat. organizatora
Juno Reactor i Nouvelle Vague wystąpią na tegorocznych Innych Brzmieniach.

Upstrzone światłami LED stroje, lasery, kule disco, stroboskopy, armata z konfetti, taniec brzucha i mistrz ceremonii Ben Watkins, zarządzający tym futurystycznym cyrkiem muzycznym.

Tak wyglądają występy angielskiego składu Juno Reactor, który do Lublina przyjedzie po raz pierwszy na jedyny koncert w kraju, z udziałem Mutant Theatre. Juno Reactor to ikona sceny goa-trance i psytrance, która na scenie działa od 25 lat.

Ben Watkins, lider i założyciel grupy, chętnie czerpie inspiracje z muzyki ludowej Afryki, czy Azji, zapraszając do współpracy artystów z różnych muzycznych bajek, od flamenco po psychodelicznego rocka.

Ci, dla których imprezy trance to terra incognita znają zapewne muzykę Juno Reactor ze ścieżki dźwiękowej filmów serii „Matrix”, lub „Mortal Kombat”. Ben Watkins chętnie tworzy też muzykę do gier wideo, a nawet do bunraku - japońskiego teatru kukiełkowego.

O podejściu samego Watkinsa do muzyki najwięcej mówi ta jego wypowiedź: „Kocham heavy metal. Kocham zakładanie gitary i granie na niej tak głośno, że innych to wkurza. Ale kocham też syntezatory. Kocham elektroniczną perkusję i głosy operowe, głosy indyjskie i sitar. Więc co mam z tym zrobić? Muszę spróbować i połączyć to wszystko.”

Nouvelle Vague to przeciwieństwo Juno Reactor. Są dużo spokojniejsi, tak spokojni, że nawet z punkowych hitów, jak „Guns of Brixton” The Clash potrafią zrobić łagodną bossa novę. Zresztą, bossa nova (z portugalskiego: nowa fala, to samo oznacza nazwa formacji), to jedna z inspiracji francuskiego zespołu. Inne dwie nowe fale, to muzyczna new wave i francuska nowa fala filmowa z lat 60.

Duet Marca Collina i Oliviera Libaux (występują z nimi różni wokaliści) odniosła sukces za sprawą coverów, z czego jednym z najsłynniejszych jest „Love Will Tear Us Apart” Joy Division, przemienione przez Francuzów z depresyjnego hymnu w ciepłą, letnią piosenkę. Co niekoniecznie podoba się innym.

John Lydon z Sex Pistols ostro krytykował ich za delikatną wersję „God Save the Queen”, a Jello Biafra z punkowego Dead Kennedys tak zirytował się ich podejściem do jego utworu, że wystosował oficjalne oświadczenie w tej sprawie. Co duetu specjalnie nie dziwi, bo, jak mówi Collin: „(…)To punkowcy – mają wszystko gdzieś. Ale w jakiś sposób też jestem punkiem”.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie