Ze szpitala bezdomny trafił na ławkę w parku

Redakcja
Bezdomnego mężczyznę, który przez trzy miesiące siedział na ławce, świdnicki szpital odesłał z kwitkiem. Ostatecznie trafił do schroniska Towarzystwa Pomocy im. św. Brata Alberta.

- Nie wiem, czy uda mi się wstać, dawno nie próbowałem. Od kilku dni nie zrobiłem kroku - tak w poniedziałek mówił pan Waldemar, który siedział na ławce przy ul. Jarzębinowej w Świdniku.

Po interwencji pracowników Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej, pogotowie ratunkowe odwiozło mężczyznę do świdnickiego szpitala. Lekarze uznali jednak, że bezdomny nie wymaga leczenia i odesłali go z powrotem na ławkę. - Z czystym sumieniem mogę stwierdzić, że istotnych wskazań do hospitalizacji nie było. Nie będę kładł do szpitala człowieka tylko dlatego, że jest bezdomny - tłumaczył Zdzisław Walkowski, lekarz, który w poniedziałek badał mężczyznę.

Pan Waldemar wrócił na swoją ławkę, oddaloną od szpitala o ok. 700 metrów. Droga zajęła mu cztery godziny. - Mam problemy z chodzeniem od czasu, kiedy miałem złamane biodro. Ostatnio te dolegliwości się nasiliły. Miałem nadzieję, że w szpitalu trochę podleczę te nogi i będę mógł jakoś normalnie funkcjonować - mówi pan Waldemar.

Jak się dowiedzieliśmy, mężczyzna na swojej ławce, w jednym miejscu, siedział od początku kwietnia. Poruszał się jedynie, kiedy musiał dojść do najbliższych krzaków. Pomagali mu inni bezdomni oraz mieszkańcy pobliskich bloków. Kiedy padał deszcz dostał od kogoś plandekę i tak dzień po dniu spędzał na ławce.

Świdnicki szpital to nie jedyna instytucja, która uznała, że bezdomny nie potrzebuje pomocy. Pogotowie ratunkowe zaalarmowane w ubiegły piątek przez pracowników MOPS-u, dojechało na ul. Jarzębinową po około półtorej godziny, po czym odjechało bez pacjenta. Dlaczego? Bo ratownicy medyczni muszą stosować się od wymogów ustawy o państwowym ratownictwie medycznym.

- Zgłoszenie nie posiadało cech nagłego zagrożenia zdrowotnego. Zespół ratowników zastał na miejscu dwóch mężczyzn, którzy poinformowali, że nikt nie potrzebuje pomocy - tłumaczy Zdzisław Kulesza, dyr. wojewódzkiego pogotowia ratunkowego SPZOZ w Lublinie.

W poniedziałek pracownicy MOPS-u zadzwonili ponownie do pogotowia ratunkowego. Poinformowali dodatkowo, że na miejscu czeka również dziennikarz Kuriera Lubelskiego. Tym razem ratownicy nie potrzebowali już stosować się do wymogów ustawy i pytać czy pacjent chce, aby udzielono mu pomocy. Byli tak uprzejmi, że zabrali nawet brudne reklamówki z dobytkiem mężczyzny. Dlaczego poniedziałkowa interwencja tak znacznie różniła się od piątkowej? - Zgłoszenie zostało określone przez osobę wzywającą jako stan zagrożenia zdrowotnego. Poinformowano nas, że pacjent leży na ławce - wyjaśnia Kulesza.

We wtorek pan Waldemar został odwieziony do schroniska Towarzystwa Pomocy im. św. Brata Alberta w Świdniku. - Ten mężczyzna wymaga opieki pielęgniarskiej, której w schronisku nie możemy mu zapewnić. Skoro jednak nie może znaleźć nigdzie pomocy, przyjmiemy go. Postaramy się też skierować go do specjalistycznej przychodni - mówi Mariusz Narodowiec, kierownik schroniska.

Flesz: Polscy kierowcy łamią przepisy. Także w Europie.

Wideo

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3