MKTG NaM - pasek na kartach artykułów

Zabity został pies, ale mógł zginąć człowiek. Sprawa znajdzie swój finał w sądzie

Bogdan Nowak
Bogdan Nowak
Pan Tomasz podczas spaceru z Bąblem
Pan Tomasz podczas spaceru z Bąblem nadesłane
Mężczyzna z bronią zranił psa o imieniu Bąbel, który biegał w sąsiedztwie swojego pana. Strzał padł z ambony myśliwskiej ustawionej niedaleko wsi Tarnawatka-Tartak (gm. Tarnawatka). Bąbla nie udało się uratować. Teraz właściciel psa oraz jego rodzina będą dochodzić sprawiedliwości w sądzie.

- Byłem po prostu w szoku – mówi Tomasz Piwko, właściciel Bąbla. - Do głowy mi nie przyszło, że myśliwy mógłby strzelać do psa, ale przecież także w moim kierunku. Bo w momencie strzału Bąbel przebywał zaledwie ponad 20 metrów ode mnie. Na pobliskich polach przebywali także inni ludzie. Pracowali w polu.

Pies wił się z bólu

Pan Tomasz wybrał się na spacer ze swoim psem w piątek (26 listopada). Ponad sto metrów od nich, jakiś czas temu, wybudowano drewnianą, prowizoryczną ambonę, używana przez myśliwych. Jak zapewnia pan Tomasz, ok. godz. 14 stamtąd padł strzał. Po chwili przybiegł do niego pies z plamą krwi na sierści. Wił się z bólu. Gdy pan Tomasz zobaczył rannego psa, zaczął krzyczeć w kierunku myśliwskiej ambony, gdzie przebywał strzelec.

- W emocjach zawołałem grube słowo w jego kierunku, ale prosiłem go także o pomoc. On jednak nie zareagował. Wsiadł do swojego samochodu i odjechał – oburza się Tomasz Piwko.

Właściciel psa zaniósł go do swojego domu (oddalonego o 300 m.), a potem zawiózł do weterynarza. Rana po kuli była jednak ogromna. Psu nie udało się pomóc. Pan Tomasz jest tym wszystkim rozżalony. Bąbla, który - jak tłumaczy - był „mieszańcem owczarka belgijskiego”, przygarnął w maju 2020 r., ze schroniska dla bezdomnych zwierząt w Celestynowie. On i jego rodzina się z nim bardzo zżyli.

- Po prostu pokochaliśmy Bąbla – mówi Anna Piwko, siostra pana Tomasza. - Życie zostało mu odebrane w brutalny sposób, z premedytacją, przez myśliwego. Uważamy, że nie był to przypadek, ani pomyłka. Myśliwy miał dużo czasu, żeby ocenić sytuację. To wszystko odbyło się zresztą na otwartej przestrzeni, przy dobrej widoczności. Wiemy także, że to nie było pierwsze zastrzelenia psa w tej okolicy.

O zabiciu Bąbla rodzina powiadomiła tomaszowskich policjantów.

Informacja do nas nie dotarła

- Trwa wyjaśnianie okoliczności tego zdarzenia – mówi Małgorzata Pawłowska, rzecznik KMP w Tomaszowie Lub. - Na tym etapie nie mogę jeszcze potwierdzić, że to rzeczywiście myśliwy strzelał do psa należącego do mieszkańca Tarnawatki-Tartak.

Sprawa niebawem trafi także do sądu. Bo Anna i Tomasz Piwko, uważają, że mężczyzna, który zastrzelił psa jest członkiem Koła Łowieckiego „Sokół” 65 z Tomaszowa Lub. Co na to miejscowi myśliwi?

- Nie mogę się do tej sprawy odnieść. Żadna informacja na ten temat do mnie jeszcze nie dotarła – zapewnia Jan Zgardziński, prezes KŁ „Sokół” w Tomaszowie Lub.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Policja radzi jak zaplanować podróż

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Zabity został pies, ale mógł zginąć człowiek. Sprawa znajdzie swój finał w sądzie - Zamość Nasze Miasto

Wróć na lublin.naszemiasto.pl Nasze Miasto