W Lublinie studiuje 3037 obcokrajowców. Najwięcej na Uniwersytecie Medycznym

redakcja
redakcja
Jacek Świerczyński
W mieście studiuje 3037 obcokrajowców. W ciągu roku ich liczba wzrosła o jedną trzecią. Największe wzięcie ma Uniwersytet Medyczny, gdzie co siódmy student ma zagraniczny paszport.

– Najliczniejsza grupa to studenci z USA i Kanady. Jest też liczna grupa z Tajwanu – wylicza Wojciech Załuska, dziekan II Wydziału Lekarskiego z Oddziałem Anglojęzycznym. Lista jest o wiele dłuższa, a uczelnia ma już na oku m.in. Tajlandię i Niemcy.

Przyjezdni interesują się głównie kierunkami medycznymi i stomatologią.

– Kształcenie stomatologiczne w Europie jest bardzo drogie – podkreśla Andrzej Drop, rektor Uniwersytetu Medycznego. – Staramy się, by nasz wydział był na dobrym poziomie i mamy coraz więcej chętnych.

– Wybrałem kraj należący do Unii, to było dla mnie szczególnie istotne. Lublin okazał się miłym i przyjaznym miastem. Jest tu drożej niż w moim kraju, ale taniej niż w innych europejskich państwach. Jestem zadowolony, także z poziomu nauki – mówi Clark Hung z Tejpej w Tajwanie, student stomatologii UM.

Student z zagranicy to dla uczelni czysty zysk.

Czesne na pierwszym roku UM wynosi 40 tys. zł. To również pieniądze wpompowane w stancje, sklepy, bary i punkty ksero.

– Zagraniczny student UM wydaje miesięcznie, nie licząc opłat za uczelnię, ponad 4000 zł. Polski, spoza Lublina, ok. 900–1000 złotych – wylicza Mariusz Sagan z Urzędu Miasta.

Ratusz od kilku lat stara się ściągać zagranicznych studentów.

– Dziś wyraźnie wygrywamy z Poznaniem i Wrocławiem. Mamy nadzieję, że za rok uda nam się przegonić Kraków – mówi Sagan. Teraz rusza na podbój Rosji, Gruzji i Kazachstanu.

O ile w Uniwersytecie Medycznym wśród obcokrajowców dominują ci z USA, o tyle w skali całego miasta przodują Ukraińcy (50,5 proc.).

To oni są najliczniejszą grupą na UMCS. – Najpopularniejszy jest Wydział Politologii, tam jest ponad 100 osób – stwierdza Stanisław Michałowski, rektor UMCS.

UMCS jest w Lublinie drugi po Uniwersytecie Medycznym pod względem liczby zagranicznych studentów. Ale jeśli chodzi o proporcje obcokrajowców i Polaków druga jest niepubliczna Wyższa Szkoła Społeczno-Przyrodnicza im. W. Pola, gdzie co ósmy student jest z zagranicy.

– W tym z tak egzotycznych krajów, jak Nepal, czy Sri-Lanka – podkreśla Henryk Stefanek, kanclerz WSSP. Szczególnie chwali sobie współpracę z Nigerią. – Ich rządowa agencja opłaca studentom czesne i akademik – mówi Stefanek.

Dominik Smaga, (toma)

Religia i etyka w szkole. Kto ma kształcić nauczycieli etyki?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie