Teatr Osterwy: Wiele hałasu o... Szekspira

Andrzej Z. Kowalczyk
Tadeusz Bradecki: - "Wiele hałasu..." to sztuka o wartościach Jacek Babicz
- Ta sztuka jest w ogóle rzadko w Polsce grana, co można traktować jako swego rodzaju wyzwanie - z Tadeuszem Bradeckim, reżyserem sztuki "Wiele hałasu o nic" na podstawie słynnej komedii Williama Szekspira, której premiera odbędzie się w sobotę w Teatrze im. Juliusza Osterwy rozmawia Andrzej Z. Kowalczyk

Pierwszą próbę, w listopadzie ubiegłego roku, rozpoczął Pan od zapowiedzi, że pierwsze tygodnie będą - cytuję - żmudne i męczące. Rzeczywiście tak było?
Tu może więcej mieliby do powiedzenia aktorzy, ale myślę, że tak. A właściwie nawet takie były nie tylko pierwsze tygodnie. "Wiele hałasu o nic" to dość nietypowy tekst Szekspira. Skupia się na postaciach, których żywiołem jest mowa. Bohaterowie dużo mówią, gadają, czasem wręcz paplą. To wszystko wymaga wielkiej pracy nad tekstem. Skrócenia go, odkrycia i wyjaśnienia jego sensów. Ta praca trwa właściwie do samego końca, aż do prób generalnych.

"Wiele hałasu o nic" po raz pierwszy zagości na lubelskiej scenie. Zatem Pańska realizacja siłą rzeczy zapisze się w historii naszego teatru…
Ta sztuka jest w ogóle rzadko w Polsce grana, co można traktować jako swego rodzaju wyzwanie. Po dobrze przyjętym w Lublinie "Wszystko dobre, co się dobrze kończy" pomyślałem, aby zmierzyć się z tą nietypową, rzadko grywaną komedią. A dyrektor Babicki chętnie się na to zgodził. Cieszę się z tego, tym bardziej że jest to dziesiąty tytuł Szekspira, jaki reżyseruję.

Pisząc o "Wszystko dobre, co się dobrze kończy", wielokrotnie chwaliłem fantastyczne role pań. Nie ukrywam, że tym razem wiele sobie obiecuję po roli Beatrycze, jednej z najciekawszych kobiecych ról Szekspirowskich.
To rzeczywiście rola bardzo ciekawa, ale i trudna do zagrania. To wielkie zadanie dla Agaty Moszumańskiej. Tym bardziej że to artystka bardzo jeszcze młoda, a rola napisana jest dla aktorki nieco starszej, bardziej doświadczonej życiowo. Pani Agata tą rolą zdaje wielki egzamin, a ja razem z nią. Mogę jednak powiedzieć, że radzi sobie z tym bardzo dobrze. Myślę, że teatr będzie miał z niej pociechę przez lata. A wraz z Szymonem Sędrowskim, tworzy duet, z którego jestem naprawdę zadowolony.

Nie ma obawy, że przysłonią pozostałych wykonawców?
Nie sądzę. Skomplikowane relacje Beatrycze i Benedyka to rzeczywiście jądro tej historii, ale przecież nie mniej ważny i ciekawy jest wątek Hero i Klaudia. U Szekspira zresztą nigdy nie ma postaci nieważnych. Każdy z aktorów ma tu co zagrać.

W oryginale akcja rozgrywa się w późnych latach XIII stulecia. Kenneth Branagh w swoim znakomitym filmie przenosi ją w czasy znacznie późniejsze, Pan zaś umieszcza w połowie XX wieku. Dlaczego wybrał Pan ten okres?
W swoich sztukach - poza "Kronikami" - Szekspir jest cudownie "poza czasem". Wszelkie realia traktuje z dużą swobodą; w "Hamlecie" na przykład z Danii do Norwegii przechodzi się przez Polskę, a w "Opowieści zimowej" Czechy leżą… nad morzem. I nie wymaga od realizatorów werystycznego podejścia.

Akcja "Wiele hałasu o nic" umiejscowiona jest na Sycylii, w Messynie, w średniowieczu, ale to średniowiecze jest przecież bardzo umowne. Przeniesienie akcji w bliższe nam czasy, mocniej wpisuje tę historię w nasz kod kulturowy. Podkreśla jej uniwersalność. A jednocześnie nie zmienia kontekstu, tradycje oraz mechanizmy społeczne i obyczajowe na Sycylii i w południowych Włoszech wcale tak bardzo się od średniowiecza nie zmieniły.

Jeszcze raz odwołam się do wspomnianej już pierwszej próby. Zapowiedział Pan wspólne szukanie tego, czym jest owo tytułowe "nic". Co znaleźliście?
Podobnie jak w przypadku kilku innych komedii Szekspira, tytuł i sztuka są przewrotne i prowokacyjne. Owa przewrotność polega na tym, że jest w niej piekło zazdrości niemal równe temu z "Otella" i niewiele brakuje, by ta komedia zakończyła się tragicznie, jak "Romeo i Julia". Tytuł jest tak ironiczny, że być może powinien się kończyć znakiem zapytania. Bo w gruncie rzeczy to jest sztuka o wartościach; o ich potrzebie i poszukiwaniu. Zaczyna się pogodnie, a kończy niemal baśniowo, ale w środku stawia ważne pytania.

Zatem widzowie mogą oczekiwać nie tylko dobrej zabawy, ale także zaproszenia do refleksji?
Mam taką głęboką nadzieję. Gdyby było inaczej, oznaczałoby to, że coś się nie udało.

Sobota-niedziela, "Wiele hałasu o nic", Teatr im. J. Osterwy, godz. 19.00, bilety 25-35 zł

Spod Ekranu. 365 recenzja wideo

Wideo

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3