Sąsiedzka awantura o boisko przy ul. Siemiradzkiego w Lublinie

Redakcja
O tym, że sport nie zawsze łączy, ale również dzieli, przekonali się mieszkańcy dzielnicy Dziesiątej. Sąsiedzki spór o boisko przy ul. Siemiradzkiego trwa kolejny rok.

- Kiedyś boisko było czynne do godz. 21:00. Rok temu, na skutek skarg na hałasujące dzieci, MOSIR (przyp. red. zarządca obiektu), postanowił skrócić czas użytkowania boiska do godz. 20:00. W tym roku okazuje się, że godz. 20:00 to wciąż zła godzina na zabawę na boisku, bowiem już po 19:00 pojawiają się głosy, że dzieci za głośno krzyczą i grają w piłkę. Niezadowolonym mieszkańcom pobliskiego bloku nie przeszkadzają jednak późniejsze, nocne imprezy przy boisku i na Zielonym Zakątku, po których rozbite butelki i śmieci, widać dnia następnego – pisze pani Małgorzata.

Podobnego zdania jest pani Beata:
- Boisko było tu dużo wcześniej niż blok. Zarówno developer, jak i mieszkańcy wiedzieli, że wprowadzają się do mieszkania nad boiskiem. Jest lipiec, dzieci mają wakacje – gdzie mają je spędzać, jak nie na placu zabaw i boisku?

Proszę pomyśleć, jaki to stres dla dzieci, kiedy ktoś wzywa na nich Policję tylko dlatego, że grają w piłkę na boisku.

- Problem polega na tym – mówi pan Piotr – że większość mieszkańców nie ma nic przeciwko dzieciom na boisku, nawet po godzinie 20:00, zwłaszcza w wakacje. Na Dziesiątej jest niewiele miejsca do aktywności, więc boisko i siłownia oraz plac zabaw na Zielonym Zakątku, to właściwie jedyne takie miejsce do rekreacji. Nie chcemy przestawiać zegara na jeszcze wcześniejszą godzinę i zamykać boiska. Chcemy, aby można było z niego korzystać jak najdłużej. Dlaczego zdanie większości się nie liczy, a jeden czy dwóch niezadowolonych mieszkańców ma siłę przebicia? – pyta.

- Faktem jest, że słychać dzieci bawiące się na boisku, jak również pod klatkami bloku przy Siemiradzkiego nie tylko w nocy, ale i cały dzień. Jednak to zwykłe, dziecięce zabawy. Takie są niestety uroki mieszkania przy placu zabaw, siłowni, czy boisku. Każdy, kto kupił tu mieszkanie widział okolicę i lokalizację feralnych infrastruktur. Są wakacje, a dzieci spędzają (i słusznie zresztą) ten czas na dworze. Dlaczego przez jedną niezadowoloną osobę konsekwencje ograniczeń muszą ponosić wszyscy mieszkańcy? – pyta pani Anna.

Jak powiedział Miłosz Bednarczyk, rzecznik prasowy MOSIR Lublin, boisko powstało z inicjatywy samych mieszkańców, z funduszy Budżetu Obywatelskiego i rzeczywiście jego godziny zostały zmienione:
- Boisko przy Siemiradzkiego było czynne do 21:00, jednak na wniosek mieszkańców bloku, postanowiliśmy skrócić godziny otwarcia do godz. 20:00. Decyzja została podjęta po przeanalizowaniu skarg mieszkańców. Nie jest to stawanie po żadnej ze stron. Chcemy pogodzić interesy wszystkich mieszkańców i znaleźć kompromis. Obecnie, do godz. 20:00 boisko jest czynne dla każdego, można z niego korzystać bez ograniczeń i wszelkie interwencje są w tym czasie bezpodstawne.

- Od początku lipca otrzymaliśmy 5 zgłoszeń dotyczących boiska przy ul. Siemiradzkiego – mówi oficer prasowy kom. Kamil Gołębiowski z KMP Lublin – Dwa zgłoszenia zostały odwołane, w przypadku pozostałych trzech, kiedy patrol przyjechał na miejsce zgłoszenia, nie zastał żadnych osób, które zakłócałyby porządek. Regulamin boiska i godziny jego użytkowania należą do zarządcy, a interwencje dotyczyły zgłoszeń po godzinie 20:00.

Młodzież, która była przy boisku podczas robienia zdjęć do tego artykułu przyznaje, że rzeczywiście niedawno została wezwana Policja, gdy grali w piłkę:
- Przyjechała Policja i powiedzieli żeby zejść z boiska – mówi jeden z chłopców.
- Boisko nie jest zamykane na noc. Nikt go nie pilnuje, nie wiedzieliśmy, że nie możemy korzystać po 20:00 – dodaje drugi – poza tym w bramce jest dziura, więc i tak można wejść nawet gdyby było zamknięte. A my tylko przyszliśmy pokopać, normalnie, jak to na boisku. I przyjechała Policja.
- Ale policjanci byli uprzejmi. Powiedzieli tylko żebyśmy stąd poszli – wtrąca trzeci.
- Ale jednak kazali pójść, a teraz wywiesili żółtą kartkę, że do 20:00. A my czasem możemy się wszyscy umówić tylko po 20:00.

Za młodzieżą wstawili się rodzice. Mieszkańcy napisali petycję do zarządcy obiektu, tj. Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji „Bystrzyca” w Lublinie. Proszą w niej o wydłużenie godzin otwarcia boiska do godz. 21:00, tak jak było to wcześniej, a nawet 22:00, informując przy tym, że mieszkańcy przeciwni boisku, wzywają funkcjonariuszy tylko do dzieci, a nie robią tego w stosunku do osób spożywających tam alkohol i zakłócających ciszę nocną po 22:00.

- Na pewno będziemy walczyć o boisko – mówi jedna z mieszkanek – tym bardziej, że krążą plotki o chęci przeniesienia boiska w inne miejsce, bo „przeszkadza”. To nasza dzielnica i nasze boisko, z którego korzystają dzieci i dorośli. Jedyne miejsce sportu i rekreacji, gdzie dzieci mogą aktywnie spędzić czas na dworze, bo nie wiemy, jaka sytuacje będzie jesienią, czy następną wiosną i jak długo koronawirus pozwoli dzieciom żyć normalnie.

Pod petycją podpisało się już ok. 50 osób.

Religia i etyka w szkole. Kto ma kształcić nauczycieli etyki?

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

P
Paulina

W bloku jest bardzo dużo dzieci, mieszkańcy wnioskowali o remont boiska ze świadomością obecności dzieci. Problem polega na braku kultury ze strony osób przebywających tam i brak obecności osoby dorosłej. Przy każdej próbie próśb o nie używanie wulgarnych słów do nieletnich dostajemy odpowiedź "zamknij [wulgaryzm]", "wyp...", kiedy wpada piłka to nie jest "czy moglibyśmy", "przepraszamy", "prosimy" tylko albo sami włażą niszcząc plot, kwiatki co jest poważnym wykroczeniem i będą zgłaszam na policję albo poprostu słyszymy "tam jest moja piłka, oddaj". Godzina 20 to jest pora gdzie dużo naszych dzieci zasypia ponieważ chodzą na dyżury przedszkolne więc muszą mimo wakacji wstać rano. Policja jest proszona o interwencję bo my nie mamy siły przebicia.

M
Mieszkaniec

Drogi redaktorze, boisko jest od zeszlego roku. Wczesniej było tu klepisko. A może mieszkańcy chcą odpocząć a nie słuchać łaciny. Niech przyjdą te mamusie co tak walczą o to boisko i posłuchają tego kulturalnego języka swoich dzieci, bo jak nie to niedlugo ich pociechy będą wracać z mandacikiem :)

M
Magda

Bardzo niesprawiedliwy artykul. Problem nie wynika z faktu, ze dzieci graja ale ze wykrzykuja gesto wulgaryzmy, czesto przychodza na boiska ze sprzetem grajacym i puszczaja glosno muzyke do tego niekiedy tez wulgarna. Sa to czesto dzieci male wymagajace opieki osob starszych a przychodza same a jak im pilka wpadnia na ogrodki mieszkancow bloku to bez pytania przeskakuja przez ogrodzenie i wchodza do cudzego ogordka. Rodzice, ktorzy protestuja przeciwko ograniczeniom zwyczajnie nie maja swiadomosci co sie dzieje na boisku i nie interesuja sie tym co robia ich dzieci.

Dodaj ogłoszenie