Przegląd lubelskiej prasy - 3 czerwca

Tomek Koryszko
Tomek Koryszko
Udostępnij:
Zobacz, o czym przeczytasz 3 czerwca na pierwszych stronach lubelskich gazet.

Kurier Lubelski
Jak mieszkańcy kupili sobie ulicę
- Miasto nie uporządkowało swoich dokumentów, co wychodzi na jaw przy sprzedaży gruntów w Lublinie. Otrzymując działkę pod dom, inaczej miałem rozrysowane jej granice w księdze wieczystej, a inaczej w katastrze nieruchomości, czyli aktualizowanej przez miasto ewidencji gruntów i budynków - mówi Kurierowi Józef Kaźmierczak, przewodniczący rady dzielnicy Szerokie. - Efekt? Jestem teraz właścicielem fragmentu ulicy i chodnika, przy których jest mój dom. Podobnie jak moi sąsiedzi. Czy to znaczy, że miasto jest już tak biedne, że sprzedaje wszystko, co się da? - pyta Kaźmierczak.

Sąsiad Józefa Kaźmierczaka z ulicy Przejrzystej dodaje: - Działkę kupiłem w 2011 roku. W księdze wieczystej była jedna działka, a już w miejskiej ewidencji gruntów ten sam teren był podzielony na dwie części, bo w międzyczasie została wytyczona ulica. Ja żadnych słupków nie postawię, żeby ludziom odciąć dojazd, ale czy wszyscy myślą tak samo?

Gazeta Wyborcza Lublin
Rowerzyści proszą ratusz
Rowerzyści proszą ratusz: - Nie malujcie nam ścieżek rowerowych na czerwono, bo to kosztowne, a w dodatku śmierdzi i szkodzi środowisku! Urzędnicy do rowerzystów: - Malujemy dla... waszego bezpieczeństwa.

Pismo w sprawie ścieżek dostał niedawno Stanisław Kalinowski, wiceprezydent Lublina odpowiedzialny za infrastrukturę. Rowerzyści proszą go o to, aby urzędnicy zrezygnowali z malowania nowych ścieżek rowerowych na czerwono, jak niedawno zaczął robić ratusz. Miasto trzy lata temu przyjęło "Standardy dla infrastruktury rowerowej w mieście". W dokumencie zobowiązało się, że ścieżki będą budowane tylko z asfaltu, a nie znienawidzonej przez rowerzystów kostki brukowej. W Lublinie zdecydowano się na zwykły asfalt, który jest malowany na czerwono, tak aby ścieżka odróżniała się od chodnika.

Dziennik Wschodni
Mistrzowie kamuflażu z ITD na celowniku
Posłowie chcą skończyć z polowaniem na kierowców przez Inspekcję Transportu Drogowego. Teraz jej nieoznakowane fordy oraz peugeoty, do złudzenia przypominające auta służby drogowej, można spotkać w najbardziej niespodziewanych miejscach.

– Inspekcja ustawia się z fotoradarami np. w zatoczkach autobusowych przy mało ruchliwych trasach. Czasami dopiero po miesiącu czy dwóch kierowca dowiaduje się, że przekroczył prędkość. A jeśli ford ITD zrobił zdjęcie podczas jazdy, to nie wiadomo nawet, gdzie do tego doszło. Tu nie chodzi o żadną poprawę bezpieczeństwa a o wyciąganie pieniędzy od kierowców – mówi Dariusz Dobosz z Lublina.

Jest szansa, że to się zmieni. W tym miesiącu posłowie z sejmowej Komisji Infrastruktury zajmą się projektem zmian zasad kontroli prędkości prowadzonych przez ITD.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polska coraz bardziej rowerowa

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie