O mało bym się nie spóźnił na powstanie! Niezwykłe losy Marka Chmury

Bogdan Nowak
Bogdan Nowak
kolaż (Konrad Czerniak facebook.com/Bogdan Nowak)
Napisał w swoim życiu tylko dwadzieścia trzy wiersze oraz czternaście liryków prozą. Nie udało się więcej. Związany z Zamościem i Zwierzyńcem poeta Leon Zdzisław Stroiński ps. „Marek Chmura” zginął w Powstaniu Warszawskim. Miał wówczas niecałe 23 lata. Podzielił los wielu tysięcy Polaków.

„Ktokolwiek zetknął się ze Zdzisławem Stroińskim, urzeczony był jego subtelnością i wdziękiem (…)” - pisał Lesław Marian Bartelski, krytyk literacki i publicysta. „Przystojny, wysoki blondyn o włosach rzedniejących, zawsze zmierzwionych i marzycielskich oczach krótkowidza, nie przykładał większej wagi do ubioru. Znany był z tego, że nosił koszule z kołnierzykiem wykładanym a la Słowacki (…). Był jakby z teatru nierzeczywistego, potwierdzając całą swoją osobowością pseudonim który przybrał”.

„Kominy” i Marek Chmura

Jego biografie można dzisiaj złożyć jedynie ze skrawków wspomnień zapamiętanych przez różnych ludzi. Leon Zdzisław Stroiński urodził się 29 listopada 1921 r. w Warszawie. Wiadomo, że gdy miał pięć lat, wraz z rodziną przeniósł się do Zwierzyńca, a potem do Zamościa. Jego ojciec Józef Stroiński był prawnikiem i objął wówczas intratną posadę radcy prawnego u ordynata Maurycego Zamoyskiego.

W latach 1934—1939 Leon Zdzisław uczył się w zamojskim gimnazjum, a potem w Liceum im. Jana Zamoyskiego.
W tym czasie wstępuje do Baonu Hufca Pracy (była to paramilitarna organizacja młodzieżowa) i jako junak zdobywa podstawową wiedzę wojskową. Zaczął też pisac wiersze. W 1936 r. wystartował w konkursie poetyckim zorganizowanym przez zamojskie Koło Bibliofilów. Za wiersz pt. „Kominy” otrzymał wówczas drugą nagrodę.

Poeta mieszkał wraz z rodziną w wynajmowanym mieszkaniu przy ul. Kościuszki 6 w Zamościu (teraz ma ona numer 8). W 1939 r. zdał maturę. Potem jego losy bardzo się skomplikowały.

„W obliczu klęski wrześniowej (…) Stroiński z Zamościa wyrusza z wojskiem na wschód” – pisała o tym okresie życia poety Hanna Zofia Etemadi, scenarzystka i reżyserka. „Dociera ma Wołyń, głęboko przeżywa gorycz porażki (…). Z tej tragicznej wędrówki Zdzisław wraca odmieniony, przedwcześnie dojrzały”.

Po powrocie z Wołynia związał się z konspiracją. Należał do podziemnej Służby Zwycięstwu Polski, a potem do Związki Walki Zbrojnej. Przez jakiś czas przebywał w Lublinie, w 1941 r. przeprowadził się do Warszawy. Tam mieszkała wówczas jego starsza siostra Jadwiga oraz jej mąż — Zenon Tarasiewicz, który działał w Armii Krajowej.

Młody poeta rozpoczął w Warszawie studia na tajnym Wydziale Polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego oraz wstąpił do konspiracyjnej „podchorążówki”. Poznał też poetę Tadeusza Gajcego, który był żołnierzem AK (używał pseudonimów „Karol Topornicki”, „Ramon Oścień”, „Topór”). Szybko zaprzyjaźnili się, a z czasem stali się niemal nierozłączni. Zbliżyły ich podobne, poetyckie osobowości i wspólne zainteresowania. Obaj pisywali także do podziemnego pisma „Sztuka i Naród”. To wtedy Stroiński zaczął używać pseudonimu „Marek Chmura”.

Wspólne spacery i rozmowy obu poetów z tego czasu wspominała Natalia Bojarska, ich znajoma. „Niski, krępy Tadeusz, rozprawiający z pasją i podkreślający wywody żywą gestykulacją i wysoki, szczupły Zdzisław, lekko pochylony ku przyjacielowi i uważnie słuchający, podążający za nim długimi krokami, jakby z opóźnieniem” – czytamy w jej wspomnieniach.
Być może w takich okolicznościach powstawały pomysły na kolejne wiersze.

Więzienie na Szucha

W maju 1943 r. poeci kręgu „Sztuki i Narodu” postanowili złożyć wieniec pod warszawskim pomnikiem Mikołaja Kopernika. W ten sposób zamierzali uczcić 400 rocznicę śmierci wybitnego astronoma. Ta demonstracja miała udowodnić, że „Kopernik nie był Niemcem” (taką tezę lansowała niemiecka propaganda). Pod pomnik wybrali się Gajcy, Stroiński oraz Wacław Bojarski ps. „Czarnota”, jeszcze jeden młody, utalentowany poeta. Natknęli się jednak na niemiecki patrol i musieli uciekać. Wtedy Bojarski został trafiony kulą w brzuch. Zmarł w szpitalu. Stroińskiego natomiast aresztowano. Tylko Gajcy zdołał uciec.

„Marek Chmura” trafił do mającego ponurą sławę, gestapowskiego więzienia przy al. Szucha. Potem przewieziono go na Pawiak, gdzie znalazł się w wieloosobowej „celi śmierci”. Nie przyznał się do działalności w podziemiu. Nikogo też nie wydał. To był jednak dla niego wyjątkowo trudny czas.

„Poznaje piekło rozpaczy, strachu i bólu” – czytamy w zapiskach Hanny Zofii Etemadi. „Pawiak – to kolejny przełom w życiu poety, to traumatyczne przeżycie, które zaowocuje wstrząsającą nowelą „Opowiadania więzienne” i głęboko przemyślanym utworem „Okno”. Pod tym właśnie tytułem ukaże się w Bibliotece SiN („Sztuki i Narodu”) debiutancki tomik Stroińskiego”.

Komendzie Głównej AK udało się jednak poetę z więzienia wyciągnąć (pomógł w tym podobno Zenon Tarasiewicz, który był już wówczas w podziemiu oficerem). To w tamtym okresie graniczyło wręcz z cudem. „Marek Chmura” musiał jednak na jakiś czas wyjechać z Warszawy. Zamieszkał w Zwierzyńcu, w jednym z domów przy Placu Sokolskim. Znowu chwycił za pióro. To prawdopodobnie w tym czasie stworzył przejmujący cykl liryków pt. „Okno”. Został on wydany w październiku 1943 r., gdy Stroiński ponownie znalazł się w Warszawie (potem jednak wrócił na Zamojszczyznę).

Tomik nadal robi ogromne wrażenie, także na znawcach literatury. „Jego wiersze (chodzi o Stroińskiego) będące oryginalnymi i niekonwencjonalnymi poetyckimi imionami czasu wojny, nie tylko wytrzymują porównanie z najlepszymi wierszami wojenno-okupacyjnego kanonu polskiej poezji, lecz pod względem formalnym i ekspresywnym są alternatywą dla (…) patosu tradycjonalistycznej liryki tamtej epoki, będącego reakcją na klęskę” – podkreślał w jednej ze swoich książek Jan Marx, krytyk i eseista.

To już pod cegłą, pod płytą

Poeta nadal współpracował z AK. W Zwierzyńcu urządził laboratorium, gdzie wykorzystywał swoje umiejętności w dziedzinie fotografii. Wyrabiał wówczas m.in. fałszywe dokumenty dla członków polskiego podziemia. W lipcu 1944 r. podjął decyzję, która była brzemienna w skutkach. Wyruszył do Warszawy. Wybrał się tam na piechotę, bo pociągi już w tym czasie nie kursowały.
Szedł do stolicy cztery dni.

W Warszawie zgłosił się do sztabu AK i „zameldował gotowość do walki”. Wspominał to pisarz Roman Bratny, który spotkał wówczas Strońskiego na ul. Nowy Świat w Warszawie. Zauważył w swoich zapiskach, że poeta był wymizerowany, uśmiechnięty i… bosy, bo zdarł sobie buty. Co mówił?

„A, widzisz, o mało bym się nie spóźnił na powstanie” – tłumaczył Stroiński Bratnemu z filuternym uśmiechem.

Znowu los związał go z Gajcym. Obaj poeci znaleźli się w Dywizjonie Motorowym dowodzonym przez ppor. Jerzego Bondarowskiego ps. „Ryszard”. Wystarali się tam o przeniesienie do grupy szturmowej. 16 sierpnia 1944 r. Stroiński i Tadeusz Gajcy znaleźli się na posterunku w warszawskiej kamienicy przy ul. Przejazd 1/3. Niemcy podkopali się wówczas pod ten budynek i wysadzili minę. Doszło do potężnego wybuchu. Obaj poeci, wraz z innymi powstańcami, zginęli pod gruzami kamienicy.

Ciało Stroińskiego znaleziono dopiero w 1947 r. podczas odgruzowywania Muranowa. Został pochowany na cmentarzu wojennym na warszawskich Powązkach, w kwaterze zgrupowania „Chrobry I”.

Pozostały po nim tylko jego utwory. Niektóre wiersze poety brzmią zresztą jak epitafium. „To uroczystość zapomnienia, dlatego chodnik umyty odświętnie” – pisał Leon Zdzisław Stroiński w liryku „O poległym”. „Przechodnie kapeluszami na cegłach rysują gorączkową wieczność/ To już pod cegłą, pod płytą, pod asfaltem zamieniony w ciemność opada…”.

4 sierpnia 1944 r. w pałacu Blanka podczas powstańczych walk poległ Krzysztof Kamil Baczyński. W wojennej Warszawie zginęli również inni młodzi poeci pokolenia Kolumbów: Juliusz Krzyżewski (zastrzelił go niemiecki snajper 26 sierpnia 1944 r.), Andrzej Trzebiński (zginął w egzekucji ulicznej 12 listopada 1943 r.) oraz Wacław Bojarski (zmarł 5 czerwca 1943 r.).

Zaśpiewajmy powstańcze piosenki

W niedzielę (1 sierpnia) w Zwierzyńcu wspominani będą m.in. poeci-powstańcy, wśród nich Leon Zdzisław Stroiński. O godz. 17 zaplanowano złożenie wieńców i kwiatów przy pomniku stojącym na skrzyżowaniu ul. Biłgorajskiej i Zamojskiej w Zwierzyńcu. Potem odbędzie się wspólne śpiewanie pieśni patriotycznych i powstańczych w miejscowym Parku Środowiskowym.

- Leon Zdzisław Stroiński jest dla nas ważną postacią. W naszym mieście o nim nie zapomnieliśmy – mówi Urszula Kolman, burmistrz Zwierzyńca. - Będziemy tego dnia wspominać także innych Powstańców Warszawskich.

- W zamojską kamienicę, gdzie mieszkał kiedyś Zdzisław Stroiński wmurowano jakiś czas temu tablicę poświęconą temu poecie. Często obok niej przechodzę i myślę o tragicznym losie tego młodego poety. Aż żal człowieka ogarnia. Taki jakiś ogromny... - mówi Adam Gąsianowki, pochodzący ze Zwierzyńca fotograf, właściciel Muzeum Starej Fotografii w Zamościu.

Szczepienia w szkołach wciąż za mało popularne

Wideo

Materiał oryginalny: O mało bym się nie spóźnił na powstanie! Niezwykłe losy Marka Chmury - Kurier Lubelski

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie