Mecz bez historii. Wysoka porażka koszykarzy Pszczółki Startu Lublin z Falco Szombathely w Lidze Mistrzów

Krzysztof Nowacki
Krzysztof Nowacki
Wojciech Szubartowski
Tym razem nie tylko przez brak kibiców na trybunach, ale również z powodu słabej gry, głównie Pszczółki Startu, ale po części także Falco Szombathely, spotkanie przypominało grę sparingową. Po meczu stojącym na słabym poziomie drużyna z Lublina przegrała 59:83 i poniosła piątą porażkę w piątym meczu tych rozgrywek.

Pszczółka Start Lublin – Falco Szombathely 59:83 (7:17, 11:29, 17:15, 24:22)

Start: Laksa13, Franke 12, Borowski 9, Szymański 8, Łączyński 6, Dziemba 5, Jeszke 4, Pelczar 2, Pszczoła. Trener: David Dedek

Falco: Varadi 19, Barac 14, Bruinsma 12, Lake 12, Perl 11, Benke 8, Searcy 7, Kovacs, Doktor, Dancsecs. Trener: Gasper Okorn

Sędziowali: Yener Yilmaz, Mehmet Sahin (obaj z Turcji) i Ilias Kounelles (Cypr)

To był mecz bez większej historii o którym lubelski zespół powinien jak najszybciej zapomnieć. - Trochę wstyd. Nie spodziewaliśmy się tego. Widać było brak energii, zaangażowania. Od początku chodziliśmy po boisku, a przeciwnik narzucił solidną obronę i z tego wynikało wiele strat. To się przełożyło na atak. Rzuty były nerwowe, wymuszone i gra nam się nie kleiła. Do tego zabiły nas ich zbiórki w ataku. Mieli tutaj przewagę, bo brakuje nam gracza wysokiego – podsumował Mateusz Dziemba, kapitan „czerwono-czarnych”.

Dobre chwile dla gospodarzy skończyły się po pięciu minutach gry. Wtedy jeszcze, po punktach Kacpra Borowskiego oraz Damiana Jeszke, był remis 5:5. Ale minęły tylko trzy minuty i Węgrzy prowadzili już różnicą 10 punktów.

Lublinianie znowu mieli olbrzymie problemy ze skutecznością. W pierwszej kwarcie gospodarze trafili tylko jeden z dziewięciu rzutów z półdystansu oraz jeden z ośmiu rzutów zza linii 6,75 m. W pierwszej połowie Start zdobył w sumie tylko 18 punktów!

- Pierwsza połowa była bardzo słaba. Znowu nie trafialiśmy otwartych rzutów. Natomiast daliśmy przeciwnikowi zdobywać łatwe punkty. Pozwoliliśmy zbierać piłkę pod naszym koszem. Były nawet sytuacje, że przeciwnik w ogóle nie trafiał w obręcz, a dobijał rzuty. To są rzeczy, które zabijają zespół – twierdzi trener David Dedek.

Drużyna Falco wygrała w hali Globus różnicą aż 24 punktów, mimo że nie zaprezentowała wielkiej koszykówki. Przeciętna gra wystarczyła jednak do pewnego zwycięstwa ze Startem, którego zawodnicy przechodzą trudny okres.

- Widać, że jesteśmy w kryzysie. Spowodowanym częściowo tym, że długo gramy ze skróconą rotacją i zmęczenie się akumuluje. Pierwszą rzeczą, która siada w momentach zmęczenia jest koncentracja. I to widać, ponieważ nie trafiamy otwartych rzutów – przyznaje David Dedek.

Przez całe spotkanie poczynaniom kolegów z ławki przyglądał się Sherron Dorsey-Walker. Amerykaninowi odnowił się uraz mięśni brzucha i dopiero kolejne badania wskażą ile potrwa przerwa w grze.

Na koniec warto jeszcze odnotować, że w ostatniej minucie spotkania debiut w Lidze Mistrzów zanotował 18-letni wychowanek klubu, Tymoteusz Pszczoła.

SPORTOWY24.PL - rozmowa z Joanną Fiodorow

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie