Magdalena Chemicz, była zawodniczka SPR Lublin: Trenuję młode bramkarki w Niemczech

Krzysztof Nowacki
Magdalena Chemicz
Magdalena Chemicz Karol Wiśniewski
W drużynie są młode bramkarki, dwie naprawdę perspektywiczne. Fajnie jest obserwować, jak ciężko pracują, robią postępy i cieszą się, gdy obronią piłkę, której wcześniej nie były w stanie. Dla nich też jest ważne, że wciąż jestem czynną zawodniczką, mogą przyjść na mecz, popatrzeć, mogę im pewne rzeczy pokazać - mówi Magdaleną Chemicz, była bramkarką Monteksu i SPR Lublin w rozmowie z Krzysztofem Nowackim.

Oglądała Pani decydujący mecz finału o mistrzostwo Polski pomiędzy SPR AZS Pol Lublin a Zagłębiem Lubin?
Tak. Myślę, że Zagłębie w zasadzie niczym nie zaskoczyło. Wydaje mi się, że po prostu SPR zagrało tym razem słabiej. Zabrakło rzutów z drugiej linii i bramki. Czyli elementów, które doskonale funkcjonowały w meczach w Lublinie. W ostatnim spotkaniu w Lubinie, to już nie działało. Stąd porażka.

Na pewno interesowała się Pani sytuacją lubelskiego klubu przez cały sezon. W obliczu tych wszystkich problemów srebrny medal również jest sukcesem?
Oczywiście. Przy takich perypetiach, jakie klub miał w tym sezonie, dodatkowo problemach kadrowych, srebro jest sukcesem. I gratuluję drużynie medalu.

Trzy zawodniczki, z którymi wiele lat spędziła Pani na boisku, Monika Marzec, Sabina Włodek i Izabela Puchacz zakończyły karierę.
Na pewno jest to bardzo duże osłabienie dla tego zespołu. Stanowiły o jego sile, dawały drużynie mądrość i układały grę zespołu. Przyszedł jednak czas na zmiany.

Kończy się pewna epoka lubelskiej drużyny?
Przyszedł czas na zawodniczki, które długo czekały na swoją szansę. Teraz mają swój czas i muszą się bardzo wykazać, aby tę szansę wykorzystać. Wszystko przed nimi.

Pani od kilku lat gra w lidze niemieckiej. Jak wiodło się Pani drużynie Borussii Dortmund w tym sezonie?
Zajęłyśmy piąte miejsce. Nie udało nam się awansować, ale myślę, że dla tego zespołu piąte miejsce w 2. Bundeslidze jest dobrym wynikiem. Było trochę kontuzji i na koniec zabrakło nam tylko czterech punktów do gry w play-off. W klubie nie robią jednak z tego powodu tragedii. Wszystkie zawodniczki zostają i postaramy się awansować w przyszłym sezonie. Nasz klub rozsławiają teraz chłopcy. Piłka nożna robi nam reklamą na cały świat (piłkarze Borussii zostali mistrzem Niemiec - red.).

Odpowiada Pani gra w lidze niemieckiej?
Tak, bardzo fajnie się gra. Nie ukrywam, że zbliżam się do końca kariery i cieszę się, że mogę spróbować czegoś nowego. W zespole mam zmienniczkę, młodą bramkarkę, która jest chętna do pracy. Szybko się uczy i zrobiła ogromny postęp. Prosiła mnie, żebym jeszcze nie odchodziła. Ale gdy skończę grać, to jednak zostanę w Niemczech. Trenuję już młode dziewczynki bramkarki i myślę, że w tej roli zostałabym w klubie.

Czyli podobnie jak Monika Marzec będzie się Pani dzieliła swoim doświadczeniem z adeptami piłki ręcznej?
Dokładnie. W drużynie są młode bramkarki, dwie naprawdę perspektywiczne. Fajnie jest obserwować, jak ciężko pracują, robią postępy i cieszą się, gdy obronią piłkę, której wcześniej nie były w stanie. Dla nich też jest ważne, że wciąż jestem czynną zawodniczką, mogą przyjść na mecz, popatrzeć, mogę im pewne rzeczy pokazać. To jest bardzo satysfakcjonujące.

W Lublinie od wielu lat jest duży problem ze szkoleniem młodych piłkarek. W Niemczech kluby mocno stawiają na szkolenie?
Rzeczywiście. W klubie trenuje mnóstwo dzieciaków. Od najmłodszych grup. My często odwiedzamy szkoły, przychodzimy na lekcje wf., aby zachęcać do piłki ręcznej. Co ważne, w Niemczech bardzo angażują się rodzice. Przychodzą, kibicują dzieciom. W Polsce rodzice wolą dziecku włączyć komputer.

Magdalena Chemicz to jedna z ikon lubelskiego szczypiorniaka. Do Monteksu przyszła w 1999 roku ze Startu Elbląg i przez kolejne lata była podstawową bramkarką. W barwach lubelskiej drużyny zdobyła dziewięć mistrzostw Polski i jeden srebrny medal, a w 2001 r. Puchar EHF.
Lubelski zespół opuściła po 10 latach gry.

W 2009 roku podpisała kontrakt z beniaminkiem niemieckiej Bundesligi VFL Sindelfingen. Obecnie występuje w drużynie Borussii Dortmund.

Tokio Raport - rozmowa z Lucyną Kornobys

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie