Lublin opustoszał w wakacje. Kto się cieszy, a kto liczy straty?

Aleksandra Dunajska
- W wakacje ruch jest mniejszy. Np. w gorące weekendy więcej ludzi wyjeżdża poza miasto - mówi taksówkarz Paweł Tudruj.
- W wakacje ruch jest mniejszy. Np. w gorące weekendy więcej ludzi wyjeżdża poza miasto - mówi taksówkarz Paweł Tudruj. Małgorzata Genca
Lublin opustoszał w wakacje. Kto się cieszy, a kto liczy straty? Na pewno cieszą się kierowcy i pasażerowie komunikacji miejskiej, nie ma korków i tłoku w autobusach. Ale dla niektórych - zwłaszcza handlowców - lato oznacza straty.

Lublin opustoszał w wakacje. Kto się cieszy, a kto liczy straty?

- W wakacje, w porównaniu z pozostałymi 10 miesiącami w roku, sprzedaż biletów okresowych zmniejszyła się w ub.r. o 24 proc. - mówi Justyna Góźdź, rzeczniczka Zarządu Transportu Miejskiego. - W przypadku biletów jednoprzejazdowych i czasowych spadek wyniósł 6 proc.

W letnie miesiące mniej zarabiają też taksówkarze. - Ma to związek przede wszystkim z wyjazdami studentów, ale też z faktem, że kiedy jest ciepło, ludzie chętniej wybierają spacery niż korzystanie z naszych usług - zaznacza Grzegorz Bartnik, prezes Stowarzyszenia Jedynka, właściciela firmy Ale Taxi.

- Turyści stanowią zaś niewielki odsetek naszych pasażerów - dodaje.

W wakacje dużo mniejszy ruch jest w punktach ksero, które skracają wówczas godziny pracy. O 10-15 proc. spadają obroty w sklepie spożywczym Lux przy ul. Spadochroniarzy. - Wolne mają nie tylko studenci, ale też uczniowie, wiele osób wyjeżdża z miasta - zauważa kierowniczka Teresa Małyszka.

Sytuacja w pubach i restauracjach jest zróżnicowana. Tracą te, które w ciągu roku najchętniej odwiedzają żacy. W Kabarecie w miasteczku akademickim gości jest o 10 proc. mniej. - U nas to spadek o około 30 proc. Turyści, których obecność koncentruje się na Starym Mieście, zaglądają do nas rzadko, więc nie rekompensują nieobecności studentów - przyznaje Marcin Zbański, menedżer Czarnej Owcy przy ul. Narutowicza.

- Nie jesteśmy lokalem typowo studenckim, więc wakacje nie oznaczają dla nas zastoju - mówi Mariusz Machlarz, współwłaściciel staromiejskiego pubu U Szewca. - Latem klientów przybywa. Po pierwsze jest więcej turystów. Lato przyciąga też samych lublinian. Zimą zaglądają rzadziej dlatego, że na Stare Miasto nie mogą wjechać samochodem czy taksówką, a wielu klientów chce w brzydką pogodę podjechać pod drzwi lokalu.

Więcej gości mają hotele i muzea. - Z tym, że u nas sezon zaczyna się już około kwietnia i trwa do października. Zwiedzających jest wówczas o połowę więcej niż w miesiącach zimowych. W wakacje zmienia się tyle, że mniej jest zorganizowanych wycieczek, a więcej turystów indywidualnych - wyjaśnia Maciej Zbarachewicz, kierownik Piwnicy pod Fortuną.

- U nas ruch jest taki sam, ale w wakacje odwiedzają nas nieco inni goście. Mniej jest stałych klientów, a więcej przyjezdnych, także spoza Lublina, którzy w ciągu roku szkolnego niekoniecznie mają czas, żeby do nas przyjechać - mówi Agnieszka Drewecka ze Spa Orkana.

W czerwcu zapłaciliśmy w sklepach mniej niż w maju

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie