Lublin: Głośne sąsiedztwo przeszkadza mieszkańcom Ponikwody. - Narodowość nie ma tu żadnego znaczenia - zastrzegają

Piotr Nowak
Piotr Nowak
Spokojna ulica, w nocy i nad ranem zamienia się w ruchliwy przystanek. - Samochody przyjeżdżają i odjeżdżają. Normą są też imprezy na 30 osób - skarży się część mieszkańców lubelskiej Ponikwody. Zdaniem właściciela posesji, winę ponoszą nietolerancyjni sąsiedzi.

Zamieszanie zaczyna się o pierwszej w nocy. Mieszkańców domów przy ul. Prostej budzą podjeżdżające samochody, klaksony, głośne rozmowy, śmiechy, walenie do drzwi i butelki wrzucane do zsypu.

- Po kilka, kilkanaście osób chodzi po ulicy i hałasuje. Zbierają się zazwyczaj w środku nocy i o piątej rano. Kiedy przyjeżdża patrol policji szybko rozpraszają się i zakładają maseczki – mówi Marcin, mieszkaniec Ponikwody.

Kolejnym problemem są imprezy w weekend.

- To jest masakra. Wszyscy pijani, bawią się na podwórku lub w domu przy otwartych oknach. Jeden pijany przeskoczył przez płot do sąsiada. Nie sposób usiąść w ogródku i odprężyć się. Kiedy zwraca im się uwagę, tylko się śmieją – dodaje Roman, sąsiad Marcina.

Rok temu właściciel domu przy ul. Prostej zaczął wynajmować pokoje pracownikom z Ukrainy. Później rozszerzył interes na nieruchomość znajdującą się po drugiej stronie drogi. Grupy przyjezdnych wymieniają się co parę tygodni. Są zatrudniani do prostych prac w zakładach przemysłowych na terenie Lublina.

- Będzie lato, będzie ciepło i takich imprez i hałasów będzie więcej – obawia się Roman. - To była spokojna okolica, dzieci bawiły się na ulicy. Teraz strach wypuścić dziecko z domu. Zrobiła się dzielnica hotelowa – dodaje Marcin.

W ciągu roku lubelska policja miała kilka zgłoszeń dotyczących dwóch adresów przy ul. Prostej. Większość dotyczyła zakłócania ładu i porządku publicznego.

- Dzwonimy na policję, ale kiedy patrol przyjeżdża jest już po fakcie - przyznaje Roman.

Mimo to mieszkańcy nadal skarżą się na uciążliwe sąsiedztwo. W ostatnich miesiącach policja miała dwa takie zgłoszenia. W pierwszym przypadku sąsiedzi prosili o interwencję w sprawie głośnej imprezy przed domem wynajmowanym przez Ukraińców. Policjanci zatrzymali jedną osobę awanturującą się i doprowadzili ją na izbę wytrzeźwień. Drugie zgłoszenie dotyczyło parkowania samochodu na podjeździe sąsiada.

- W obu sprawach trwają czynności wyjaśniające - mówi komisarz Kamil Gołębiowski, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Lublinie.

Redakcja skontaktowała się z właścicielem posesji, który wynajmuje mieszkania pracownikom zza wschodniej granicy. W rozmowie z dziennikarzem nie chciał wyjawić ile osób zamieszkuje w dwóch domach przy ul. Prostej i czy skargi sąsiadów są prawdziwe. Jego zdaniem winę za utrzymujący się spór ponoszą polscy sąsiedzi, którzy „nie chcą tolerować obcych”, wzywają policję „bez powodu” i w ten sposób „prześladują obcokrajowców”. Ukraińcy rozważają zawiadomienie prokuratury.

- Narodowość nie ma tu żadnego znaczenia. Chcemy, żeby był spokój – wyjaśnia Roman. Mieszkańcy rozważają powiadomienie radnych dzielnicy o swoim problemie.

- W przypadku zakłócania porządku publicznego należy powiadomić najbliższą jednostkę policji. Jeżeli zgłoszenie okaże się zasadne, będziemy reagować - informuje kom. Kamil Gołębiowski.

Uwaga na chińskie telefony

Wideo

Materiał oryginalny: Lublin: Głośne sąsiedztwo przeszkadza mieszkańcom Ponikwody. - Narodowość nie ma tu żadnego znaczenia - zastrzegają - Kurier Lubelski

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie