Kultowe kino Corso wróciło do Lublina, ale w wersji 2.0

Joanna Jastrzębska
Joanna Jastrzębska
Udostępnij:
Nie ul. Radziwiłłowska, a Kołłątaja, nie piętrowy budynek, a jedna sala, nie najsłynniejsze filmy międzywojnia, ale najnowocześniejsze produkcje realizowane techniką VR. Prawnuczek Stanisława Maińskiego, właściciela kina Corso, postanowił wznowić dzieło prowadzone przez pradziadka.

– Jestem związany z tworzeniem filmów i wpadłem na taki śmieszny pomysł. „Śmieszny”, bo wiadomo, kino pradziadka to było wielkie kino, a ja pokazuję filmy w czteroosobowej sali. To kino „Corso”, ale z przymrużeniem oka – mówi Jakub Maiński.

Oryginalne kino „Corso” działało przy ul. Radziwiłłowskiej 3 od 1918 r. Powstało na bazie kina „Oaza” funkcjonującego od 1912 r.

– Po I wojnie światowej zwiększyła się pojemność sali kinowej z 240 do 1000 miejsc, co było zapowiedzią nowego kina: „Corso”. Miało trzy rodzaje miejsc: I, II i III kategorii, najlepsze miejsca miały poduszkowe obicia. Liczna widownia kina składała się z mieszczaństwa, dzieci i młodzieży, ludności żydowskiej – informuje Ośrodek Brama Grodzka Teatr NN.

Z archiwum „Kuriera Lubelskiego” wynika, że w repertuarze w latach 30. były m.in. „Senor Americano” w reżyserii Harry'ego Joe Browna, „Księżnę Tarakanową” w reżyserii Raymonda Bernarda i „Światła wielkiego miasta” w reżyserii Charliego Chaplina. Budynek przy Radziwiłłowskiej spłonął w 1944 r.

Nowe kino Corso działa w pojedynczej sali. Nie usiądziemy jednak przed wielkim ekranem, ale ze specjalnymi okularami na nosie, ponieważ widzowie będą oglądać wyłącznie pełnometrażowe filmy VR, czyli wirtualnej rzeczywistości. – My nie oglądamy tego filmu, my w nim jesteśmy. Przenosimy się tam, gdzie stała kamera filmowa, za pomocą gogli. Obraz, który widzimy, zmienia się w zależności od tego, jak trzymamy głowę, jak ją odwracamy. Zmieniają się też dźwięki. Nie widzimy nic poza filmem i nie słyszymy nic poza nim. Po prostu tam wskakujemy – tłumaczy Maiński.

Obecnie wyświetlany jest film „Sztynort 1935", reżyserem którego jest właśnie Jakub Maiński. Seanse odbywają się codziennie oprócz sobót o godz. 19 w budynku przy ul. Kołłątaja 6. Cena biletu wynosi 25 zł.

W Puszczy Białowieskiej utonęło 21 żubrów

Wideo

Materiał oryginalny: Kultowe kino Corso wróciło do Lublina, ale w wersji 2.0 - Kurier Lubelski

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie