Aleja drzew przy Domeyki okaleczona [ZDJĘCIA]

Małgorzata Szlachetka
- Nie mogłem uwierzyć w to, co widzę. Drzewa, które miały po 7 - 8 metrów są teraz tak drastycznie przycięte, że z niektórych zostały tylko pnie. Nie rozumiem, komu przeszkadzały - denerwuje się Czytelnik, który wysłał do nas serię zdjęć prezentujących obecny stan drzew przy ulicy Domeyki na Wrotkowie.

Chodzi o klony jawory, które rosną w tym miejscu od trzech lat. Pojawiły się w ramach systemu nasadzeń rekompensacyjnych.

Więcej opowiedział nam Paweł Adamiec, architekt krajobrazu i wykładowca w Instytucie Architektury Krajobrazu KUL.

- Zaprojektowałem tę aleję w miejscu nieprzypadkowym. W przyszłości ma to być zielona bariera oddzielająca osiedle od planowanej w sąsiedztwie drogi. Trzy lata temu, w pewnym oddaleniu od bloków, zostały posadzone siedmioletnie klony jawory - wyjaśnia Adamiec.

Nasz rozmówca przyznał, że zaskoczyła go skala ingerencji.

- Pnie zostały przycięte na płasko, co spowoduje, że stojąca woda deszczowa będzie dostawać się do środka, ułatwiając wnikanie grzybów i rozwój chorób - ubolewa architekt krajobrazu.

Po sygnale od zaniepokojonych mieszkańców Urząd Miasta Lublin zlecił wizję lokalną przy ulicy Domeyki. Znamy jej efekty.

- Przycinka odbyła się niezgodnie ze sztuką ogrodniczą - potwierdziła Olga Mazurek - Podleśna z zespołu prasowego ratusza.

Mimo to urzędnicy nie podejmą dalszej interwencji, która mogłaby zakończyć się wyciągnięciem konsekwencji wobec osób odpowiedzialnych za zniszczenie zieleni.

- Nie możemy wszcząć postępowania administracyjnego, ponieważ pnie drzew mają mniej niż 50 cm obwodu - wyjaśnia Mazurek - Podleśna.

Działka jest zarządzana przez wspólnotę - w dwóch blokach jest 98 mieszkań. Administrator wspólnoty przy ulicy Domeyki 5-9, który nie chce w artykule być przedstawiany z imienia i nazwiska, powiedział nam, że chodziło o uformowanie koron drzew w kształt kuli i przycinkę „do jednej trzeciej”.

Dodał, że już na etapie nasadzeń niektórzy mieszkańcy zwracali uwagę, że klony w przyszłości będą zacieniać im mieszkania.

Na pytanie, czy przycinek dokonywał specjalista z zakresu zieleni, administrator odpowiedział, że musi sprawdzić. Wyjaśnił też, że zadanie było zlecone przedstawicielom firmy, która na co dzień zajmuje się m.in. utrzymaniem porządku na tym terenie.

- Rzeczywiście osoby, które to robiły nie mają wykształcenia ogrodniczego - usłyszeliśmy w piątek w czasie kolejnej rozmowy. - Skala przycięcia tych drzew to był duży błąd, ale wynikający z braku wiedzy, a nie złej woli - podkreślił administrator. I dodał: - Będziemy się starali uratować te klony. Zobaczymy, jak będą wyglądać wiosną. Jeśli nie odbiją, możemy zrobić nowe nasadzenia.

- Doszło do niezrozumienia tego, ile trzeba przyciąć - tłumaczy nam z kolei osoba która obcinała gałęzie.

Anna Mikołajko-Rozwałka, prezes Ligi Ochrony Przyrody w Lublinie zwraca uwagę na szerszy problem:

- Często, jeśli komuś przeszkadza zieleń, dochodzi do ogłowienia drzewa. Nie może się ono zregenerować, umiera i jest wycinane.

Zobacz też: Wtorek pogodny i ciepły. Podobnie w kolejnych dniach

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie