Trujący dym i smog nad Lublinem. Czy władze nie widzą problemu?

AndrexrZaktualizowano 
Niedawno media informowały o kolejnym zagrożeniu Krakowa smogiem. Niestety nie podaje się takich informacji o Lublinie, mimo że na początku lutego przy bezwietrznej, wyżowej pogodzie również nad naszym miastem unosiła się potężna chmura smogu. Można więc wnioskować, że normy zanieczyszczeń powietrza były wielokrotnie przekroczone.
Materiał Dziennikarza Obywatelskiego

Parę lat temu na stronie Mojego Miasta jeden z dziennikarzy obywatelskich pisał o wprowadzeniu w dzielnicy Śródmieście programu dotyczącego zamiany ogrzewania węglowego na elektryczne. Nie znam efektów tej akcji, ale Lublin to nie tylko Śródmieście. Są dzielnice takie jak np. Czuby, które nie mają takiego problemu, lecz w innych dzielnicach nadal dymią kominy zatruwające śro-dowisko i w okresie bezwietrznego wyżu nad Lublinem unosi się szarobury trujący smog.

Jedną z takich dzielnic emitujących chmury dymu, jest głównie zapomniany przez władze Lublina stary Kośminek, gdzie duża ilość domów nadal opalana jest opałem stałym.

Przy okazji, niektórzy mieszkańcy palą wszystkie śmieci, w tym też tworzywa sztuczne, co można wyczuć nawet z dużej odległo-ści. Wnikliwy obserwator zauważy, że większość domów niezależnie od ilości mieszkających w nim osób, posiada po jednym śmietniku. Wydaje się to niemożliwe, aby jeden śmietnik o pojemności 100 litrów wystarczał na śmieci powstające w ciągu jednego tygodnia w kilkuosobowej rodzinie w wolnostojącym domu. Nadmiar śmieci w lecie, mimo obowiązującej nowej ustawy śmiecio-wej, podrzucany jest do koszy i śmietników pobliskich osiedli, w zimie po prostu wszystko pali się w piecach. Według mnie zdarza się też czasem, że lubelska elektrociepłownia wyłącza elektrofiltry i z komina leci czarny nieoczyszczony dym. Nie zauważa tego problemu Wydział Ochrony Środowiska UM, ani inne służby odpowiedzialne za tego typu problemy.

W dni bezwietrznego wyżu, jaki bywa w upalne letnie dni, a także w zimie przy sporym mrozie, jaki był np. na początku lutego, taki szkodliwy smog wciska się do mieszkania przez szczeliny w oknach, szczególnie wieczorem i w nocy. W niektórych miejscach Lublina, nawet w upalne dni, trzeba zamykać okna, aby choć trochę ograniczyć szkodliwy wpływ smogu na organizm człowieka. Niewiele to pomaga, ponieważ przez szczeliny okienne i tak wciskają się trujące gazy, obecne w znacznej ilości w wiszącej chmurze smogu, ponadto smog ogranicza widoczność, a jego obecność można najlepiej dostrzec z mieszkań położonych na wyższych piętrach bloków.

Powstający smog jest bardzo szkodliwy dla naszego zdrowia. Zawiera w swoim składzie trujące gazy, między innymi, tlenki wę-gla, siarki, azotu, węglowodory, rakotwórczy benzoalfapiren i inne dioksyny.

Według przygotowanego przez IARC „World Cancer Report 2014” wśród czynników, które przyczyniają się do zachorowania na raka wymienia się także zanieczyszczenie powietrza i inne szkodliwe dla zdrowia czynniki środowiskowe.

Powstająca chmura smogu powoduje nie tylko ograniczenie widoczności, ale też duszność i problemy z układem oddechowych, łzawienie, zaburzenie układu krążenia i podrażnienia skóry. Może też powodować zmiany kancerogenne, które pojawiają się nawet po wielu latach, z czego nie wszyscy zdają sobie sprawę.

W okresie letnim częściową ochroną przed smogiem jest zieleń, a szczególnie drzewa. Niestety we wspomnianej wyżej dzielnicy Kośminek, na przestrzeni kilku lat wycięto kilkadziesiąt drzew, a jak podano w mediach w 2013 roku na Kośminku miało być po-sadzonych 16 drzew, co jest kroplą w morzu w porównaniu z innymi dzielnicami.

O szkodliwości trującego smogu mogli przekonać mieszkańcy wielu miast na świecie. Przykładem takim są Londyńczycy, gdy w 1952 roku w wyniku jego szkodliwego działania zmarło kilka tysięcy ludzi. W niektórych miastach na świecie podczas dni ze smo-giem, przechodnie zakładają maseczki na twarz, ale u nas nie ma jeszcze aż tak wielkiego zagrożenia.

Lublin jest dużo mniejszym miastem od Londynu, ale z każdym rokiem przybywa też pojazdów, więc zwiększa się również emisja szkodliwych spalin w dużych ilościach, co wraz z dymem powiększa rodzi zagrożenie smogiem. Czas więc by podjąć szybkie działania, by ograniczyć emisję trujących gazów.

Nie znam wyników pomiarów w dłuższych okresach, jakie są dokonywane w Lublinie blisko ziemi, ale i tak na wysokości od około 20 m nikt tego nie sprawdza. Potężny smog wielokrotnie występujący w ciągu roku, był nie tylko widoczny, ale też bardzo odczuwalny, a osoby mające problemy z drogami oddechowymi dotknięte są nim najbardziej.

W wielu miastach prowadzone są badania przekroczeń dopuszczalnych norm. W Lublinie są także takie punkty, ale znajdują się one w miejscach, gdzie trudno o takie przekroczenia np. na Alejach Racławickich na budynku KUL, w pobliżu którego jest Ogród Saski, zielone płuca Lublina.

Badania takie, powinno przeprowadzić się także w dni bezwietrzne, w zadymionych dzielnicach na pewnej wysokości, zbliżonej do wysokości kominów, lub nieco powyżej, ponieważ dym z kominów snuje się w postaci wiszącej chmury. Nie każdy zdaje sobie sprawę, że podczas bezwietrznych dni chmura smogu od samochodów wisi nad ulicami, tuż przy chodnikach, którymi przemiesz-czamy się, z kolei z kominów znacznie wyżej i bardziej odczuwają tę trującą chmurę mieszkańcy wyższych pięter budynków. Naj-gorsze jest to, że badań smogu na większej wysokości w takich zagrożonych dzielnicach nikt nie prowadzi.

Pojedynczy mieszkaniec niewiele może zmienić, ale media mają już taką siłę przebicia, i mogą wiele zdziałać. Na takie działanie właśnie liczę.

O smogu i przekroczonych normach w wielu miastach Polski mówiono 15 lutego 2012 roku w TV INFO. Tego samego dnia w TVP Lublin przedstawiciel Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w prawdzie zauważył znaczne zanieczyszczenie po-wietrza, ale uznał, że nie był to jeszcze smog.

Wszystko zależy od miejsca w którym się przebywa, czyli jak to mówią „punkt widzenia, zależy od miejsca siedzenia”. Zależy to jednak również od sposobu i miejsca przeprowadzania badań zanieczyszczenia powietrza.

Dla przykładu w Słupsku dopuszczalne normy rakotwórczego benzoalfapirenu w powietrzu były czterokrotnie przekroczone. In-formował o tym „Dziennik Bałtycki”. Władze tego miasta zapewniały, że problem będzie rozwiązany w krótkim czasie. Podobnie jest też w innych miastach. W Białymstoku Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska wydał apel w sprawie spalania śmieci, który można przeczytać na stronie Inspektoratu, ale takie apele nie przynoszą jednak skutku.

W Krakowie 25 listopada 2013 roku zapadła jedna z najważniejszych decyzji dla wszystkich krakowian – radni sejmiku woje-wódzkiego przegłosowali zakaz palenia węglem, a także drewnem od 2015 roku. „Decydujecie o życiu i śmierci kilkuset osób rocz-nie – mówił podczas burzliwej debaty Andrzej Guła z KAS.” Problem ten opisywany był także na Śląsku, gdzie podejmowane są próby jego rozwiązania. Ponieważ samymi apelami nie rozwiąże się tego ważnego problemu, konieczne jest podjęcie pilnych działań systemowych i ciekawe jak lubelskie władze widzą rozwiązanie tego problemu.

Kraków problem ten potraktował bardzo poważnie, a teraz czas na Lublin. W tym miejscu należy postawić pytanie, czy władze Lublina widzą przedstawiony problem i podejmą rozwiązanie niezauważanego do tej pory, by chronić mieszkańców Lublina przed zwiększającym się zagrożeniem ze strony coraz bardziej powiększającego się smogu?

Dodatkowo na nieszczęście mieszkańców Lublina przy wsparciu miejskich urzędników przy ulicy Grygowej, ma powstać spalar-nia opon, która nie przysporzy świeżego powietrza tej części miasta.

Trudno wyjść z podziwu, że ktoś wyraził zgodę na powstanie takiego obiektu w mieście blisko zabudowań. Właściciele firmy chcieli umieścić ten obiekt w Siedlcach, ale tam nie wyrażono zgody na jego powstanie. W Lublinie ponoć przeprowadzono pseudo konsultacje, o których nie wiedzieli nawet pobliscy mieszkańcy.

Mam jeszcze nadzieję, że wreszcie ktoś się obudzi i poważnie zajmie się tą sprawą i zadba o interesy mieszkańców Lublina, oraz o ich zdrowie.

Na załączonych zdjęciach wykonanych w różnych okresach, widoczne są bardzo wyraźnie chmury smogu nad Lublinem oraz takie miejsca gdzie dym dosłownie „wali” w okna. Pokazane są również kominy domów z dzielnicy „Kośminek”, na których można zobaczyć jak dym „wbija się” prosto w okna okolicznych bloków. Dla porównania umieszczam również dwa zdjęcia wykonane w dzień wietrzny, gdy miasto jest przewietrzone, a dymy rozwiewane są daleko poza Lublin.

Dołączam dodatkowo link do krótkiego, ale ciekawego filmu o smogu pt. „Smog nas zabija”.

polecane: Flesz: Pszczoły wymierają. Czy grozi nam głód?

Wideo

Materiał oryginalny: Trujący dym i smog nad Lublinem. Czy władze nie widzą problemu? - Lublin Nasze Miasto

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.
Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3