Sokoły z Wrotkowa już zaobrączkowane i wróciły do gniazda na kominie (ZDJĘCIA)

PNZaktualizowano 
Ornitolodzy zaobrączkowali trzy pisklaki zamieszkujące gniazdo na szczycie komina lubelskiej elektrociepłowni. Małe sokoły są dobrze odżywione i nabierają kondycji. A co z imionami?

Akcja zaczęła się tuż po godz. 8. Na 150-metrowy komin elektrociepłowni na Wrotkowie wjechała grupa ornitologów. Przy protestach ptasiej mamy, z gniazda wyjęto wszystkie młode: samca i dwie samice. Następnie windą zostały przetransportowane na dół, gdzie zostały zważone i zaobrączkowane.

Ptaki jeszcze są pokryte miękkim puchem, ale już nabierają słusznej wagi. Samiec waży 645 g a samice 893 i 955 g. Są dobrze odżywione i w dobrej kondycji. Oznacza to, że prawdopodobne podtrucie ustąpiło.

- To jest ptak stworzony, żeby polować. Pomagają mu w tym wielkie łapy i duże oczy - mówi Anna Aftyka z Lubelskiego Towarzystwa Ornitologicznego i pokazuje masywny dziób sokoła. Teraz wydobywa się z niego rozpaczliwy skrzek pisklaka, ale już za parę miesięcy wbije się w ciało ofiary.

Podczas polowania sokół spada na ofiarę z prędkością ok. 300 kilometrów na godzinę. - Łapami z miejsca zabija ofiarę - zastrzega Sylwester Aftyka, przewodniczący LTO.

A po co ptakom obrączki? – Żeby można było dowiedzieć się skąd zwierzę pochodzi i ile ma lat bez konieczności łapania go – wyjaśnia Sylwester Aftyka.

Każde pisklę dostało po dwie obrączki: ornitologiczną i obserwacyjną. - Są bardzo lekkie. Nie sprawiają żadnego dyskomfortu. Ptaki żyją z nimi po kilkanaście lat - podkreśla Sylwester Aftyka.

Obrączka ornitologiczna może mieć, w zależności od pochodzenia sokoła, kolory żółty, zielony lub czerwony. Lubelskie pisklaki dostały obrączkę żółtą. Oznacza to, że zostały wychowane w mieście.

Natomiast obrączka obserwacyjna jest koloru niebieskiego, co oznacza dzikiego sokoła. Jest dobrze widoczna przy zastosowaniu odpowiednich lornetek. Każda obrączka ma indywidualny numer, który jest dla zwierzęcia tym, czym dla człowieka dowód osobisty.

Internauci z całej Polski obserwują lubelskie sokoły za pośrednictwem strony www.peregrinus.pl. W najbliższych tygodniach widzowie będą świadkami powolnego usamodzielniania się pisklaków. Wkrótce mają one zacząć wychodzić z gniazda i wymachiwać skrzydłami. Później przyjdzie czas na pierwsze loty. Eksperci uspokajają: - Pisklętom nic nie grozi.

- Tu działa instynkt. Jak młody ptak rozpościera skrzydła, wyczuwa powietrze, to zaczyna się ślizgać. Natura go do tego przygotowała – wyjaśnia Anna Aftyka.

Ornitolodzy nadali samcowi numer 2BM a samicom 3BM i 4BM. Trwa głosowanie nad imionami dla sokołów. Potrwa do 19 maja.
Niewiele brakowało, a lubelskie sokoły mogły pożegnać się z życiem.

Płacz sokoła

Komin i cała elektrociepłownia należy do spółki PGE Energia Ciepła. Para zagnieździła się na kominie już w 2016 r. - Bardzo się cieszymy, że sokoły wybrały nasz komin na miejsce zamieszkania – mówi Paweł Okapa, Paweł Okapa, dyrektor elektrociepłowni na Wrotkowie.

Do ubiegłego tygodnia nie było problemów ze zdrowiem ptaków. Siódmego maja internauci śledzący transmisję z gniazda zauważyli, że samica wygląda na bardzo osłabioną. Padły też dwa z pięciu pisklaków.

- Jak młode były chore to samica wciąż krążyła nad gniazdem i wydawała rozpaczliwy dźwięk. To był płacz sokoła - wspomina pan Grzegorz, odpowiadający za przestrzeganie zasad BHP w elektrociepłowni. Dodaje, że choroba ptaków dla całej załogi była ciężkim przeżyciem. - Pierwsze co robimy po przyjściu do pracy to patrzymy w górę, sprawdzamy co u sokołów – przyznaje.

W środę trzy pisklaki zostały zaobrączkowane i zważone. Ornitolodzy stwierdzili, że ptaki powróciły do zdrowia.

Podczas obrączkowania pojawili się także naukowcy z Uniwersytetu Przyrodniczego w Lublinie. Pobrali próbki puchu i kału zwierząt, żeby przeprowadzić badania. Następnie ornitolodzy uprzątnęli gniazdo z piór, szczątków pożywienia i odłożyli ptaki na miejsce. Akcja zakończyła się około godz. 10.

Opiekunowie zwierząt nadal czekają na wyniki badań toksykologicznych. Mają one rozstrzygnąć, czy sokoły zostały otrute.

Wideo

Materiał oryginalny: Sokoły z Wrotkowa już zaobrączkowane i wróciły do gniazda na kominie (ZDJĘCIA) - Kurier Lubelski

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.
Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3