Złe wieści dla mieszkańców Lublina. W budżecie może zabraknąć w tym roku 50 mln zł. Konsekwencje? Ostre cięcia nakładów w inwestycjach. - Oszczędności w wydatkach na te cele mają sięgnąć 30 mln zł - przyznała Elżbieta ...

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij
Złe wieści dla mieszkańców Lublina. W budżecie może zabraknąć w tym roku 50 mln zł. Konsekwencje? Ostre cięcia nakładów w inwestycjach. - Oszczędności w wydatkach na te cele mają sięgnąć 30 mln zł - przyznała Elżbieta Kołodziej-Wnuk, z-ca prezydenta Lublina.

Dla lublinian oznacza to m.in. dalsze stanie w korkach czy jazdę po dziurawych ulicach. - Nie możemy rozpocząć nowych zadań, bo nie będziemy mieli z czego zapłacić wykonawcom - tłumaczyła Mirosława Puton, dyr. Wydziału Budżetu i Księgowości UM Lublin. Do „zamrażarki” trafi kilka inwestycji, na które mieszkańcy czekają od lat. Możemy zapomnieć o szybkiej przebudowie m.in. skrzyżowania ul. 3 Maja z ul. Radziwiłłowską. Nie będzie też pieniędzy na przebudowę ul. Dolnej 3 Maja, al. Solidarności i ul. Prusa, co miało umożliwić ruch na wprost z ul. 3 Maja w ul. Prusa. W odstawkę idzie też poprawa sytuacji na tzw. rondzie na klinie, czyli remont ul. Fabrycznej wraz z przebudową mostu na Czerniejówce.

To nie koniec. Możemy zapomnieć o przedłużeniu ul. Związkowej, remoncie ul. Wrońskiej czy przygotowaniach do poprawy ul. Zana. Nie będzie też pieniędzy na renowację Ogrodu Saskiego, modernizację stadionu „Startu”, budowę szerokopasmowego internetu czy przygotowanie budowy domu kultury przy ul. Judyma. - Ograniczymy też planowane pierwotnie remonty szkół - dodawała Puton.

Zdaniem prezydent Kołodziej-Wnuk cięcia w miejskim budżecie to konsekwencje kryzysu gospodarczego: - Sytuacja jest trudna, ale musimy się pogodzić z tym, co niesie rzeczywistość.

Wpływ na zamrożenie inwestycji mają przede wszystkim mniejsze wpływy z podatków, które samorządy otrzymują od państwa. - Na samym udziale w podatku od osób fizycznych, czyli PIT, możemy stracić do 45 mln zł - wyliczała Puton.

Realizowanych już przedsięwzięć nie obejmie czystka w planach inwestycyjnych samorządów. Bezpieczne są inwestycje wykonywane przy wsparciu funduszy ze środków unijnych.

- Dofinansowanie z programów Unii Europejskiej to „darmowe pieniądze”. Nieracjonalne byłoby niekorzystanie z możliwości sięgnięcia po te środki - podkreśla Mirosława Puton, dyrektorka Wydz. Budżetu i Księgowości UM Lublin.

Na liście miejskich pewniaków jest przebudowa Centrum Kultury przy ul. Peowiaków oraz renowacja Teatru Starego przy ul. Jezuickiej. Łącznie w ciągu dwóch lat planowane wydatki na oba te zadania mają sięgnąć ok. 71 mln zł. Dofinansowanie z puli unijnej może wynieść ok. 37 mln zł.

- Niezagrożone zmniejszeniem nakładów czy odsunięciem w czasie są też inne inwestycje: przedłużenie ul. Krańcowej do ul. Kunickiego rozbudowa infrastruktury strefy ekonomicznej - wylicza Elżbieta Kołodziej-Wnuk, zastępca prezydenta Lubina. - Chcemy też zwiększyć nasze zabezpieczenie finansowe na budowę przedłużenia al. Solidarności, czyli najważniejszego, naszym zdaniem, połączenia z przyszłą obwodnicą Lublina. Walczymy o środki na tę ostatnią inwestycje. Na razie mamy obietnicę uzyskania na nią 40 mln zł z funduszy zewnętrznych, ale potrzebujemy 200 mln zł, czyli pięć razy więcej.

Zdaniem decydentów z ratusza, sytuację finansową miasta ma poprawić też szybki zwrot nakładów poniesionych na inwestycje budowane za pieniądze samorządu.

- Chodzi m. in. o wiadukt Poniatowskiego czy właśnie ul. Krańcową. Liczymy na kilkanaście milionów złotych, które będą mogły trafić na inne inwestycje - tłumaczy Kołodziej Wnuk.

Ze strategicznych rozwiązań nie zamierza też rezygnować samorząd województwa. Jacek Sobczak, wicemarszałek województwa, zapewnia, że mniejsze wpływy do budżetu nie zatrzymają kluczowych przedsięwzięć: Teatru w Budowie, lotniska czy dróg. - Teraz właśnie opłaca się inwestować - m.in. ze względu na oszczędności, jakie można osiągnąć w przetargach - przekonuje Sobczak.

Ekonomiści ostrzegają, że przyszły rok może być równie trudny dla samorządów.

- Nawet jeśli rok 2010 będzie lepszy dla gospodarki, to wcale nie będzie skokowa zmiana - tłumaczy Andrzej Sadowski z Centrum im. Adama Smitha. - Gospodarka w Polsce rozwija się co prawda na lepszym poziomie niż w innych krajach, ale to nie oznacza, że wpływy do budżetów - także samorządowych - będą takie same, jak dwa lata temu. Dlatego raczej należy się liczyć z dalszą redukcją wydatków - dodaje Sadowski.

- Oczywiście, zdajemy sobie z tego sprawę i staramy się na to przygotować. Ale z inwestycji nie zrezygnujemy, bo teraz się to po prostu nie opłaca - podkreśla Sobczak.

Czytaj także

    Komentarze (0)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!