(© Dorota Bielak/CSK)

Ponad ośmiominutowy, czarno-biały, niemy film nakręcony w Lublinie w czasie niemieckiej okupacji można było obejrzeć w środę w Centrum Spotkania Kultur w Lublinie.

Chciałem wyrazić absolutne zaskoczenie, że film tego typu wzbudził takie zainteresowanie. Aż zrobiłem zdjęcie i wysłałem je kolegom i koleżankom z archiwum filmowego - podkreślał Jacek Nowakowski z Muzeum Holokaustu w Waszyngtonie, który przywiózł nagranie do Lublina.

Sala Operowa CSK wypełniła się do ostatniego miejsca, widzowie zajęli też balkony. Niektórzy stali przy drzwiach, albo siedzieli na schodach.
Dla tych, którym nie udało się wejść na spotkanie zaczynające się o godzinie 18.30 tuż po nim został zorganizowany dodatkowy pokaz. Historyczny dokument obejrzało jednego dnia ponad tysiąc osób.

- Na pewno ta frekwencja jest argumentem za tym, aby ten film został upubliczniony dla szerokiego odbiorcy – zaznaczył w środę historyk dr hab. Adam Kopciowski, szef Zakładu Kultury i Historii Żydów UMCS, współorganizator projekcji.

Spotkanie miało status specjalnego, ponieważ ograniczenia nałożone przez ofiarodawców filmu pozwalają na oglądanie go wyłącznie w siedzibie Muzeum Holokaustu w Waszyngtonie. Przed seansem organizatorzy prosili widzów o niefilmowanie oglądanych kadrów.

Film o długości 8 minut i 41 sekund w czasie spotkania został pokazany dwukrotnie: na początku, a po dyskusji specjalistów jeszcze raz, tym razem w zwolnionym tempie. Drugiej projekcji towarzyszył komentarz na żywo o topografii Lublina, o który został poproszony Marcin Fedorowicz z Działu Ikonografii Ośrodka Brama Grodzka – Teatr NN w Lublinie.

Wieczór miał nieoczekiwane zakończenie. – Po projekcji podeszła do mnie pani z widowni i powiedziała, że jest prawie pewna, że na filmie zobaczyła swojego dziadka – powiedział nam w czwartek Adam Kopciowski. Jego postać pojawia się na początku filmu, mężczyzna jest widoczny na pierwszym planie. Znalazł się w kadrze przypadkiem, gdy przechodził przez Krakowskie Przedmieście. W tle tego ujęcia widać zielony plac Litewski i maszerującą kolumnę niemieckich żołnierzy i to ich chciał uwiecznić operator.

Zobacz także: Przemysław Sadowski o swojej roli w spektaklu "Pogrom w przyszły wtorek"

Wydarzenia Kulturalne | Wiadomości Kulturalne

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!